Kuchnia ciągle ewoluuje. Na przestrzeni ostatnich dekad drób stał się najczęściej wybieranym rodzajem mięsa. Wśród setek sposobów na podanie piersi z kurczaka, jeden konkretny przepis zyskał status niemal ikoniczny. Choć nazwa brzmi z francuska, a historia potrawy okazuje się dość zawiła, specjał ten na stałe wpisał się w jadłospis podczas ważnych uroczystości oraz niedzielnych obiadów. Przyciąga uwagę specyficznym kształtem i płynnym nadzieniem. Zapraszamy do poznania bliżej historii de volaille.
Skąd się wziął kotlet de volaille?
Współczesna gastronomia rzadko zastanawia się nad korzeniami popularnych dań, jednak w tym przypadku warto cofnąć się o dwa stulecia. Mimo obco brzmiącego nazewnictwa, geneza potrawy prowadzi nie tyle do Paryża, co do Petersburga. Za autora pierwowzoru uznaje się wybitnego francuskiego kucharza, Marie-Antoine’a Carême’a, który w XIX wieku pracował na dworze cara Aleksandra I. To właśnie tam powstały fundamenty pod panierowany zwijaniec z drobiu, choć początkowo receptura różniła się od tej znanej dzisiaj.
Historia de volaille na polskich stołach
W Polsce danie zaczęło pojawiać się w okresie międzywojennym, głównie w ekskluzywnych lokalach Warszawy i Krakowa. Prawdziwy rozkwit popularności nastąpił jednak w czasach PRL, gdy drób stał się towarem nieco bardziej dostępnym niż inne rodzaje mięsa, a elegancka forma podania pozwalała podnieść rangę każdego przyjęcia. Warto dowiedzieć się, skąd pochodzi kotlet de volaille, aby zrozumieć, jak przetrwał próbę czasu. W dawnych książkach kucharskich figurował często jako element wykwintnych bankietów, co utrwaliło jego wizerunek jako potrawy wymagającej i szlachetnej.
Z biegiem lat przepis ewoluował. Pierwotnie nadzienie stanowiło jedynie czyste masło, często z dodatkiem soli. Z czasem zaczęto urozmaicać wnętrze siekaną natką pietruszki, czosnkiem, a niekiedy nawet żółtym serem czy pieczarkami, choć ortodoksyjni kucharze uznają takie dodatki za odejście od klasyki. Niezależnie od wariantu, de volaille stał się synonimem elegancji i nadal gości w wielu domach.
Dlaczego przygotowanie de volaille bywa wyzwaniem?
Mogłoby się wydawać, że rozbicie fileta i zawinięcie w niego masła to prosta czynność, jednak praktyka, jak to zazwyczaj bywa, nie jest taka banalna. Największą trudność sprawia zachowanie szczelności. Mięso z piersi kurczaka musi zostać rozbite niezwykle cienko, lecz przy zachowaniu ciągłości struktury. Nawet najmniejsza dziurka sprawi, że podczas obróbki cieplnej masło wypłynie na patelnię, pozostawiając wnętrze suche, a panierkę tłustą.
Ważny aspekt stanowi również temperatura składników. Masło powinno być bardzo zimne, uformowane w niewielkie wałeczki, co ułatwia ciasne zwinięcie mięsa. Kolejny etap wymagający precyzji to panierowanie. Często zaleca się podwójną warstwę mąki, jajka i bułki tartej, aby stworzyć solidną barierę dla topniejącego tłuszczu. De volaille wymaga smażenia w głębokim tłuszczu, co wiąże się z koniecznością stałej kontroli ognia. Zbyt wysoka temperatura przypali wierzch, pozostawiając środek surowym, natomiast zbyt niska sprawi, że kotlet nasiąknie olejem.
Biorąc pod uwagę te wszystkie niuanse, proces przyrządzania zajmuje sporo czasu i generuje spore ryzyko niepowodzenia przy pierwszej próbie. Wymaga to nie tylko cierpliwości, ale też wprawy w operowaniu nożem i tłuczkiem.
Podsumowanie
W dzisiejszym tempie życia rzadko kto może pozwolić sobie na wielogodzinne przygotowywanie posiłków od podstaw. W sytuacjach, gdy pojawia się ochota na tradycyjne smaki, a zegar nieubłaganie tyka, rozsądnym wyjściem stają się produkty gotowe. Warto wówczas zwrócić uwagę na asortyment sprawdzonych producentów, takich jak marka U Jędrusia. Ich wersja de volaille pozwala cieszyć się charakterystycznym smakiem bez konieczności walki z uciekającym masłem czy bałaganem w kuchni.
Niezależnie od tego, czy decydujemy się na samodzielne eksperymenty przy kuchennym blacie, czy wybieramy wygodę oferowaną przez dania gotowe, de volaille pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych punktów w menu.
Ulubione danie mojego męża!
Jakoś nie zachwycam się devolajami, wiem że mają sporo zwolenników
A ja myślałam, że wszyscy go lubią
Uwielbiam, jak wylewa się z niego gorące masełko…
O tak, to chyba ten najciekawszy moment podczas jedzenia devolaja 🙂
Ale nie każdy potrafi dobrze go przygotować. Ostatnio jadłam lunch na mieście i devolaj był suchy…
Devolaje uwielbiam, ale niestety nie umiem ich robić 🙁
Na szczęście mamy wygodną opcję https://ujedrusia.pl/produkt/kotlet-de-volaille Polecam 🙂
Bardzo lubimy, nie tylko w serowym wydaniu wnętrza, czasem coś więcej i innego dajemy, ale klasyka smakuje wyśmienicie.
Też uważam, że klasyka jest najlepsza, ale czasem można poeksperymentować 🙂
Zawsze zastanawiam się, co jest w środku de volaille:)