Kiedy myślimy o orzechach, zazwyczaj do głowy wpadają nam poczciwe orzechy włoskie, klasyczne migdały czy chrupiące nerkowce. Ale na sklepowej półce czeka prawdziwy zawodnik wagi ciężkiej – orzech brazylijski. Jest wielki, niesamowicie kremowy w smaku i kryje w sobie moc, o której rzadko się mówi. Dlaczego warto dorzucić go do owsianki i dlaczego zjedzenie całej paczki na raz to najgorszy z możliwych pomysłów? Rozkładamy te niezwykłe nasiona na czynniki pierwsze!
Król selenu – dlaczego warto po niego sięgać?
Orzechy brazylijskie to absolutny fenomen w świecie roślin. Ich główną cechą nie jest wcale to, że są pyszne i świetnie chrupią, ale to, co mają w środku. Mowa o selenie.
- Wsparcie dla tarczycy: Selen to pierwiastek śladowy, który odgrywa bardzo ważną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu gruczołu tarczycy. Nasz organizm go nie produkuje, więc musimy dostarczać go z pożywieniem. Orzechy brazylijskie to jedno z najbogatszych naturalnych źródeł selenu na naszej planecie!
- Przyjaciel włosów i paznokci: Jeśli marzysz o mocnych płytkach i lśniących pasmach, dieta bogata w selen i witaminę E (której w tych gigantach również nie brakuje) może okazać się świetnym fundamentem od wewnątrz.
- Antyoksydacyjna tarcza: Uważa się, że składniki zawarte w orzechach brazylijskich pomagają organizmowi w radzeniu sobie ze stresem oksydacyjnym i wolnymi rodnikami. W skrócie – wspierają nas w starciach z codziennym pośpiechem, przemęczeniem czy zanieczyszczeniami środowiska.
Uwaga, haczyk! Dlaczego więcej wcale NIE znaczy lepiej?
Zazwyczaj, gdy słyszymy, że coś jest zdrowe, chcemy tego jeść jak najwięcej. W przypadku orzechów brazylijskich ta zasada absolutnie nie działa. To nie są orzeszki ziemne, które można chrupać garściami do wieczornego filmu!
Ze względu na wysoką zawartość selenu, zjedzenie kilkunastu czy kilkudziesięciu sztuk na raz może doprowadzić do… przedawkowania tego pierwiastka (tzw. selenozy). Brzmi dziwnie? A jednak! Zbyt duża ilość selenu może objawiać się wypadaniem włosów, kruchymi paznokciami, problemami z trawieniem czy dziwnym, metalicznym posmakiem w ustach.
Złota zasada: 1 do maksymalnie 3 orzechów brazylijskich dziennie w zupełności wystarczy, by pokryć standardowe zapotrzebowanie organizmu na ten pierwiastek. Traktuj je bardziej jak pyszną „kapsułkę” pełną witamin niż typową przekąskę na wielkiego głoda.
Jak wpleść je do menu, żeby było pysznie?
Skoro możemy zjeść tylko dwie, trzy sztuki dziennie, zróbmy to dobrze! Zamiast po prostu wrzucać je do buzi w biegu, możesz sprytnie wykorzystać ich kremową, maślaną teksturę w kuchni:
- Genialna posypka do śniadania: Posiekaj drobno dwa orzechy i posyp nimi swoją poranną owsiankę, jaglankę czy jogurt z owocami. Dodadzą świetnej chrupkości.
- Kremowa baza do domowego pesto: Zamiast drogich orzeszków piniowych, spróbuj zblendować świeże liście bazylii, trochę oliwy, czosnek i 2-3 orzechy brazylijskie. Ich zwarta, dość tłusta struktura sprawi, że sos będzie miał fantastyczną, aksamitną konsystencję.
- Mieszanka studencka „zrób to sam”: Wymieszaj swoje ulubione migdały, orzechy włoskie, pestki dyni i dorzuć do pojemnika tylko odrobinę orzechów brazylijskich. Dzięki temu masz pod ręką zdrową przegryzkę do pracy, ale ryzyko, że przesadzisz z ilością selenu na raz, drastycznie spada.
To jak z tymi orzechami brazylijskimi?
Orzechy brazylijskie to wspaniały dar natury i świetny sposób na urozmaicenie jadłospisu. Są sycące i napakowane cennymi składnikami odżywczymi. Wystarczy tylko (i aż!) pamiętać o zachowaniu zdrowego umiaru, by czerpać z nich to, co najlepsze. Pamiętaj 1-3 orzechy dziennie w zupełności wystarczą. Jeśli chcesz przeczytać więcej informacji na temat żywności ekologicznej odwiedź https://ekogram.pl – sklep niezależnego producenta żywności ekologicznej.
No właśnie. Mogą być wręcz szkodliwe, jeżeli przesadzimy z ilością.
Fajnie można wpleść te orzech jako przekąska tak po prostu
Uwielbiam wszelkiego rodzaju orzechy! Tylko właśnie mam problem, by nie przesadzić z liczbą zjedzonych jednego dnia i na raz.
przyjemnie się chrupie, to fakt. Jednak akurat przy tych orzechach należy zachować umiar 🙂
Nie miałam pojęcia, że tymi orzechami można sobie tak zaszkodzić 😱 Dzięki za info
Jak to mówią – wszystko z umiarem 🙂
Bardzo lubie orzechy brazylijskie – dobrze, ze o nich piszesz!